niedziela, 2 września 2018

Cóż to były za Derby! 2:2 z Valencią

Jeśli ktoś dzisiaj po raz pierwszy w swoim życiu obejrzał mecz Levante (cóż to za innowierca!), to raczej nie żałował. Po niezwykle emocjonujących Derbach Walencji Żaby ostatecznie zremisowały oczywiście z Valencią 2:2.

W ciężkich warunkach atmosferycznych (temperatura przekraczająca 31 stopni i wilgotność powietrza dochodząca do 95%) Levante radziło sobie w niedzielę całkiem solidnie. Już w 13. minucie na kolejną już w obecnym sezonie szarżę zdecydował się José Luis Morales. Kiedy już El Comandante minął kilku zawodników Valencii, podał wreszcie piłkę do Boatenga. Futbolówka po uderzeniu Ghańczyka została jeszcze odbita przez Neto, ale w tak niefortunny sposób, że trafiła ona wprost pod nogi Rogera. Ten nie miał problemów z umieszczeniem ją w siatce i tak oto blisko 25 tysięcy kibiców zgromadzonych tego dnia na Ciudad de Valencia wpadło w szał radości.

Ta nie trwała jednak zbyt długo, Już w 16. minucie kapitalnym dośrodkowaniem z prawej strony boiska popisał się Carlos Soler. Do jego centry świetnie wyskoczył Denis Czeryszew, który strzałem głową pokonał Oiera. Rosjanina nie pokrył w tej sytuacji Coke, dla którego nie był to niestety ostatni błąd w tym spotkaniu.

Jeszcze przed przerwą Levante ponownie wyszło jednak na prowadzenie. W 33. minucie fenomenalnym podaniem na kilkadziesiąt metrów popisał się Enis Bardhi. Piłka trafiła pod nogi Rogera, który mimo asysty dwóch obrońców Valencii oddał strzał na bramkę gości. Jak się okazało - nie tylko celny, ale dający Żabom drugiego w tym spotkaniu gola.

W drugiej połowie podopieczni Paco Lópeza dali się zepchnąć do defensywy. Nietoperze zdobyły jednak bramkę dzięki prezentowi Toño. Lewy obrońca Levante w 52. minucie w mało niebezpiecznej sytuacji sfaulował Solera i tak oto sędzia Estrada Fernández wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie na gola zamienił kapitan Valencii, Dani Parejo.

Obie drużyny miały wcześniej czy później równie świetne okazje na kolejne gole. Jeszcze w pierwszej części spotkania w poprzeczkę trafił Morales, już po golu na 2:2 również poprzeczkę oraz słupek bramki strzeżonej przez Oiera obijali gracze Los Ches, w tym szczególnie aktywny, ale zarazem nieskuteczny Kevin Gameiro.

Ostatecznie w Derbach Walencji padł podział punktów, który z perspektywy całego meczu wydaje się całkiem sprawiedliwy. A dla Levante o tyle szczęśliwy, że przez ostatni kwadrans musiało grać w dziesiątkę. Za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę z boiska wyleciał bowiem Coke. Mimo to w końcówce zespół Paco Lópeza zagrał już na swoim standardowym, czyli solidnym poziomie w defensywie i udało mu się skończyć spotkanie z jednym punktem. Dzięki niemu po trzech spotkaniach Żaby mają na swoim koncie już cztery oczka. Valencia za to tylko dwa.

Levante UD - Valencia CF 2:2 (2:1)
2.09.2018, Estadio Ciudad de Valencia, 12:00

Gole: 13' 33' Roger - 16' Denis Czeryszew, 52' Dani Parejo (rzut karny)

Levante: Oier; Coke, Postigo (Róber Pier, min 46), Chema, Toño; Campaña, Prcic (Jason, min 65), Bardhi, Morales; Boateng (Dwamena, min 68), Roger

Valencia: Neto; Piccini, Paulista, Diakhaby, Gayà; Parejo, Wass, Carlos Soler (Santi Mina, min 81), Czeryszew (Ferran Torres, min 70); Rodrigo, Gameiro (Batshuayi, min 67)

Kartki: Chema, Morales (żółte), Coke (czerwona za dwie żółte) - Ferran Torres, Santi Mina (żółte)

Sędzia: Estrada Fernández

Widzów: 24 073

źr.: własne/Mundo Levante | Autor: @P_Przyborowski | foto: Marca

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz