piątek, 1 listopada 2013

Keylor Navas broni dwa rzuty karne! Bez bramek w Sewilli

Betis Levante
Niecodzienne widowisko oglądali zgromadzeni na Estadio Benito Villamarín kibice. Keylor Navas dwukrotnie był zmuszony bronić rzut karny, z obu prób wyszedł zwycięsko, w przeciwieństwie do jego drużyny, która tylko zremisowała z Betisem.

Przez mniej więcej czterdzieści pierwszych minut spotkania nie działo się nic ciekawego. Warto jednak odnotować to, że w 30' minucie za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Javi Chica.

Później mecz rozkręcił się. W 40' minucie Nabil El Zhar świetnie wyminął Damiena Perquisa, wszedł w pole karne i niemal wyłożył piłkę Andreasowi Ivanschitzowi. Austriak świetnej sytuacji jednak nie wykorzystał, piłka odbiła się od ratującego sytuację Juanfrana.


Betis również próbował stworzyć sobie sytuacje bramkowe. W pierwszej połowie skończyło się jedynie na próbie wymuszenia rzutu karnego przez Chuliego.

W 60' minucie kontuzji doznał arbiter Alejandro José Hernández Hernández. Na boisku zastąpił go czwarty sędzia w tym spotkaniu, Carlos López.

Cztery minuty później dobrego dośrodkowania nie wykorzystał El Zhar. Piłkę spod nogi Marokańczykowi wybił Antonio Amaya. W 71' minucie rewelacyjną sytuację zmarnował David Navarro. Po rzucie rożnym wykonywanym przez El Zhara piłka trafiła pod nogi obrońcy drużyny z Walencji, ten się poślizgnął i na siedząco trafił zaledwie w słupek, szanse na dobitkę miał jeszcze Héctor Rodas, jednak wówczas obrońcy Betisu zdołali już wybić piłkę.


Niewykorzystana sytuacja mogła się jednak szybko zemścić, bowiem chwilę później po błędzie defensywy Żab i faulu Keylora Navasa na Molinie został podyktowany rzut karny. Sam poszkodowany jedenastki nie wykorzystał, ale arbiter nakazał powtórzyć ją, gdyż uznał, że Kostarykanin za wcześniej wybiegł z linii bramkowej. I za drugim razem górą był Navas!

Levatne nie zrezygnowało z ataków. David Barral, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, w dogodnej sytuacji trafił w swojego klubowego kolegę, Babę.

W końcówce spotkania to Betis mógł sięgnąć po zwycięstwo. Świetny strzał Vadillo został jednak wybroniony przez Keylora Navasa.

Do końca spotkania nic się już nie zmieniło. Dla podopiecznych Joaquina Caparrósa był to trzeci mecz bez porażki, a zarazem kolejne spotkanie wyjazdowe, w którym Żaby nie przegrały. Levante w tym sezonie na terenie rywala poległo tylko raz - przeciwko Barcelonie na Camp Nou.



Betis Sewilla - Levante UD 0:0 (0:0)
31.10.2013 Estadio Benito Villamarín, 22:00

Betis: Andersen - Chica, Amaya, Perquis, Nacho - Xavi Torres, Verdú (76' Nono), Juanfran - Juan Carlos (63' Cedrick), Chuli (59' Vadillo), Jorge Molina

LevanteNavas - Lopez (84' Vyntra), Rodas, Navarro, Juanfran - Diop (61' El Adoua), Simao (46' Sergio Pinto) - Xumetra (72' Barral), Ivanschitz (50' Pedro Rios), El Zhar - Baba Diawara 

Kartki: Javi Chica (żółta, druga żółta, a w konsekwencji czerwona), Cedric (żółta) - Navas, Diop, Xumetra, Ivanschitz, Rios, Barral (wszyscy żółte)

Sędzia: Hernández Hernández, Carlos López

Widzów: 26 661

fot.: insidespanishfootball.com, marca.com, Levante UD; video: vimeo.com/acosart

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz