poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Teraz już tylko cud może uratować Levante. 1:0 dla Betisu

Levante pojechało do Sewilli po minimum remis. Niestety Żaby wróciły do domu bez punktów. Betis nie grał dużo lepiej, ale skuteczniej i wygrał po golu w samej końcówce 1:0.

To nie był mecz, w którym Levante nie miało swoich sytuacji. Wręcz przeciwnie, bo podopieczni Rubiego stworzyli sobie kilka konkretnych szans. Najlepsze zmarnowali tego dnia jeden z lepszych na boisku Rossi, a także Verdú.

Mimo swoich okazji, Żaby raziły tego dnia już nie po raz pierwszy w obecnym sezonie brakiem skuteczności. Gdyby nie ona, jest niemal pewne, że na Benito Villamarín ekipa z Walencji zdobyłaby minimum punkt.

Zwycięskiego gola gospodarze strzelili po tym, jak... przez kilka minut trwało oblężenie ich bramki, niestety kompletnie nieskuteczne. Poszła kontra, w której faulowany był Álvaro Cejudo, sędzia pozwolił jednak grać dalej, a 32-latek kapitalnie dośrodkował na głowę niekrytego Rubéna Castro. Ten głową umieścił piłkę w siatce.

Levante nie zdołało niestety odrobić strat, przegrało swój 19 mecz w obecnym sezonie i przede wszystkim w drugim kolejnym spotkaniu nie zdołało strzelić gola. Strata do bezpiecznej obecnie Granady to w tym momencie już pięć punktów!

Real Betis - Levante UD 1:0 (0:0)
9.03.2016, Estadio Benito Villamarín, 22:05

Betis: Adán, Molinero (Cejudo, min 69), Bruno, Pezzella, Montoya, N'Diaye, Ceballos, Joaquín (Portillo, min 78), Musonda, Jorge Molina (Van Wolfswinkel, min 58), Rubén Castro

Levante: Mariño, Pedro López, Medjani, David Navarro, Juanfran, Simao (Deyverson, min 84), Camarasa (José Mari, min 75), Jefferson Lerma (Morales, min 77), Verdú, Rossi, Casadesús

Kartki: Bruno, Cejudo, Musonda, N'Diaye - Pedro López, Juanfran (wszyscy żółte)

Sędzia: Eduardo Prieto Iglesias

źr.: własne/Mundo Levante | Autor: @P_Przyborowski | foto: Marca

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz