niedziela, 30 listopada 2014

Passa przerwana. 1:2 z Espanyolem

Espanyol Barcelona przerwał fantastyczną passę Levante i pokonał Żaby 2:1. Piłkarze z Walencji po spotkaniu w stolicy Katalonii z pewnością mogą czuć zawód, bo to oni jako pierwsi cieszyli się podczas sobotniego meczu.

W niesprzyjających warunkach atmosferycznych, przy siarczystym deszczu, piłkarze obu drużyn stworzyli wczoraj naprawdę niezłe widowisko.

Levante jako pierwsze objęło prowadzenie, jednak to gospodarze jako pierwsi doszli do groźnej sytuacji. Na samym początku widowiska piłki w siatce nie zdołał jednak umieścić Sergio García.

W 12. minucie było już jednak 1:0 dla podopiecznych Lucasa Alcaraza. Po rzucie rożnym wykonanym przez Ivanschitza do strzału doszedł Navarro, jego próbę zatrzymał co prawda Casilla, ale na dobitkę bardzo skutecznego ostatnio Moralesa nie miał już nic do powiedzenia.

Chwilę później wydawało się, że nabity w rękę przez Vyntrę we własnym polu karnym został Sissoko, ale na szczęście dla Levante, arbiter tego spotkania, Carlos del Cerro Grande, pozostał niewzruszony.

W 19. minucie mieliśmy już jednak remis. Kolejny błąd Sissoko i jego starta piłki na rzecz Lucasa Vázqueza ostatecznie zakończyła się golem dla gospodarzy. Najpierw sam Hiszpan próbował pokonać Mariño, ale piłka została zablokowana przez jednego z obrońców. Do futbolówki dopadł jednak Felipe Caicedo i tak oto były zawodnik Levante, który na Ciudad de Valencia w sezonie 10-11, dał wyrównujące trafienie Espanyolowi.


Jeszcze przed przerwą Levante powinno wyjść na prowadzenie, ale po rzucie wolnym dla Żab nieuznany został prawidłowy gol Casadesúsa. Asysten arbitra dopatrzył się w tej sytuacji pozycji spalonej.

Na dziesięć minut przed przerwą ta sytuacja bardzo zemściła się na Levante, bo gola na 2:1 dla gospodarzy trafił wówczas Sergio García. Kapitan Papużek popisał się fenomenalnym strzałem z linii około 20 metra, nie dając żadnych szans na skuteczną interwencję Mariño.

Po przewie nie mieliśmy już na Estadi Cornellà-El Prat aż tylu emocji. Espanyol przez całą drugą połowę tak naprawdę nie stworzył sobie żadnej konkretnej sytuacji. Z kolei Levante kilkukrotnie próbowało, ale strzał Ivanschitza świetnie wybronił Casilla, a po akcji z końcówki do bramki nie zdołał trafić Morales. Żaby przerwały więc passę trzech kolejnych spotkań bez porażki, chociaż tego dnia wcale nie były gorszym zespołem. W tym momencie Espanyol ma nad Levante dwa punkty przewagi.


RCD Espanyol - Levante UD 2:1 (2:1)
29.11.2014, Estadi Cornellà-El Prat, Barcelona, 18:00

Gole: 19' Caicedo, 35' Sergio García - 12' Morales

Espanyol: Casilla - Arbilla, Colotto, Eric Bailly, Fuentes - Cañas, V.Sánchez, Salva Sevilla (68′ Álvaro), L.Vázquez (86′ Abraham) - Sergio García, Caicedo (79′ Stuani)

Levante: Mariño - Iván López, Navarro, Vyntra, Nikos (46′ Toño) - Morales, Sissoko (70′ Simao Mate), Diop, Ivanschitz (73′ El Zhar) - Casadesús, Barral

Kartki: Cañas, Arbilla - Ivanschitz, Navarro, Barral

Sędzia: Carlos del Cerro Grande

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | foto: Levante UD

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz