niedziela, 23 listopada 2014

Coś więcej niż mecz. Zapowiedź Derbów Walencji

Nie ma w Walencji w tym miesiącu chyba ważniejszego wydarzenia niż piłkarskie Derby. Levante i Valencia to drużyny żyjące w dobrych, by nie powiedzieć, że bardzo dobrych stosunkach, ale walka o prymat w mieście zawsze będzie ciekawa, szczególnie na boisku. Która z ekip przez najbliższe pół roku będzie mogła cieszyć się tytułem tej lepszej w tym nadmorskim ciudad? Tego dowiemy się już dzisiaj.

Historia starć Levante z Valencią nie jest jakaś opasła. Obie drużyny rozegrały ze sobą zaledwie 22 spotkania, a lepszy bilans ma klub z Mestalla, który wygrywał w Derbi del Turia aż 12 razy. Pięć razy odnotowano remis, również pięciokrotnie lepsze okazywały się Żaby.

Jeśli jednak spojrzymy na bilans ostatnich spotkań między tymi dwiema ekipami, to w tym przypadku lepsza jest jednak drużyna z Ciudad de Valencia. W maju zeszłego sezonu podopieczni wówczas Joaquína Caparrósa pokonali mającą za sobą ogólnie słaby sezon drużynę Los Che. Od powrotu Levante do Primera División w 2010 roku Valencia ogólnie zwycięsko z boiska schodziła trzykrotnie, natomiast Żaby dwukrotnie. Trzy razy mieliśmy remis.

Plaga kontuzji
W kadrach zespołów na Derby Walencji brakuje kilku ważnych dla obu zespołów zawodników. Nieobecnym numer jeden niedzielnego spotkania będzie z pewnością Paco Alcácer. Młody napastnik reprezentacji Hiszpanii nabawił się w tygodniu urazu ścięgna podkolanowego i tym samym Nuno Espírito Santo będzie musiał poradzić sobie bez niego.

Jego naturalnym zastępcą ma być rzecz jasna Álvaro Negredo. Wypożyczony z Manchesteru City napastnik jeszcze nie do końca zgrał się z drużyną z Mestalla, ale kiedy będzie już w swojej niezłej formie, na pewno da swojej nowej ekipie naprawdę dużo.

Portugalski szkoleniowiec na niedzielne starcie nie zdecydował się, z różnych powodów, na powołanie na Derby jeszcze kilku innych zawodników: Roberta, Vezo, Jaume, Filipe Augusto oraz João Pereiry.

Lucas Alcaraz wciąż nie może natomiast skorzystać z usług Rafaela Martinsa. Brazylijski napastnik wciąż się leczy, chociaż już niedługo powinien wrócić do gry. Oprócz niego na mniejsze i większe urazy narzekają Gavilán, Pedro López i Héctor Rodas. Poza kadrą znaleźli się natomiast: El Adoua, Xumetra oraz Víctor Pérez.

Obstawiają
Przed spotkaniem atmosfera w całym mieście jest bardzo radosna. W Cirsa Valencia, czyli kasynie, w którym również można obstawiać spotkania, pojawili się napastnicy obu drużyn: David Barral i Pablo Piatti.

- Jeśli chcesz coś wygrać za 10 euro, to nie wahaj się postawić ich na gola Barrala - powiedział doświadczony napastnik Żab, który postawił na 2:1 dla Levante, dodatkowo zakładając jeszcze, że drugi gol strzelony zostanie właśnie przez niego.

Innego zdania był natomiast Piatti, który obstawił wynik 0:2, przy czym pierwszego gola dla Valencii miał w tym przypadku strzelić sam zainteresowany.

Zgrzyt na linii Levante-Valencia
Mimo iż stosunki między oboma klubami są bardzo dobre, przed tym spotkaniem zostały trochę nadwyrężone. Wszystko przez sytuację z biletami. Na niedzielny mecz goście dostali tysiąc wejściówek, które początkowo miały kosztować każdego z nich 30 euro, co jest kwotą dość dużą w stosunku do cen biletów na inne spotkania.

Ta decyzja klubu z Ciudad de Valencia nie do końca spodobała się działaczom z Mestalla, którzy od razu zaczęli rozmowy w sprawie obniżenia tych cen. Ostatecznie wszystko zakończyło się podpisaniem porozumienia w Vigo pomiędzy Quico Catalánem i Amadeo Salvo. Ten drugi zapowiedział jednak, że obok prezydenta Levante podczas spotkania nie usiądzie. Groźba czy może raczej polityczna zagrywka?

Okiem Nietoperza - Krystian Porębski (redaktor VCF.pl, komentator TSG FM):
Zawodnicy Levante jakby odżyli po zmianie trenera. Nowy szkoleniowiec znalazł receptę na problemy Żab. To nie musi, ale może być bardzo trudny pojedynek dla „Nietoperzy”. Przewidywanie wyniku, czy też przebiegu tego pojedynku, jest jak wróżenie z fusów. Bo kto by się spodziewał, że w maju Levante zwycięży z Valencią? Chyba niewiele było takich osób, a jednak, Żaby wygrały i to w całkiem niezłym stylu. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że to właśnie piłkarze Lucasa Alcaraza przejmą inicjatywę. Zwłaszcza za sprawą Papy Diopa. Liczę jednak na wyrównany, ciekawy mecz. Valencia jest oczywiście faworytem, ale nie może ani na chwilę zlekceważyć rywala. To już nie ta sama drużyna, co na początku sezonu. To Levante stać na niespodziankę, kolejną zresztą.

Przewidywane składy
Levante: Mariño - Vyntra, Navarro, Juanfran, Nikos - Rubén García, Diop, Sissoko, Ivanschitz - Casadesús, Barral

Valencia: Alves - Barragán, Mustafi, Otamendi, Gayá - Parejo, Fuego - Rodrigo, Gomes, Piatti - Negredo

Sędzia: Iñaki Bikandi Garrido

Typ Moje Levante: 2:1 dla Levante

foto: Jorge Ramírez / Levante UD

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz