niedziela, 28 września 2014

Rayostrofa. 0:2 z Rayo

Dwa stracone gole na początku spotkania wystarczyły, by Levante przegrało swój czwarty mecz w tym sezonie. Na Ciudad de Valencia zwycięskie okazało się Rayo Vallecano.

Błyskawice na mecz w Walencji wyszły bez kompleksów i już od początku chciały przejąć inicjatywę. Udało im się to, czego efektem był gol Léo Baptistão z 12. minuty. Wówczas to źle tor lotu piłki obliczył Simão, piłka została przejęta przez Alberto Bueno i została bardzo dobrze dograna do Léo Baptistão. Ten przyjęciem minął Daivda Navarro i mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Warto dodać, że blisko dobrej interwencji w tej sytuacji był Jesús.

Chwilę potem Levante miało rzut wolny i zarazem najlepszą w tym meczu sytuację na strzelenie gola. Po stałym fragmencie gry piłkarze Żab powalczyli w powietrzu, piłka trafiła do Andreasa Ivanschitza, a te skierował futbolówkę prosto w poprzeczkę.

W międzyczasie kontuzji doznał Toño, a na boisku zastąpić go musiał Loukas Vynta, który całkiem dobrze wprowadził się na boisko.

Wydaje się, że chwilę później Levante powinno mieć rzut karny. Rubén García popisał się niezłym dryblingiem, wszedł w obręb szesnastki i chyba został sfaulowany przez Emiliano Insúę. Sędzia Javier Estrada Fernández pozostał jednak nieugięty w swojej decyzji.

Zresztą boczny obrońca Rayo za wprowadzenie wśród swoich kibiców małego niepokoju znakomicie zrewanżował się w 33. minucie. To po jego dośrodkowaniu z lewej strony Léo Baptistão po raz drugi, tym razem głową, umieścił piłkę w bramce. Za stratę tej bramki należy obarczyć dwóch defensorów, czyli Navarro i Vyntrę, którzy nie pokryli Brazylijczyka.

Na początku drugiej połowy sytuacyjny strzał został oddany przez Héctora Rodasa. Najpierw w piłkę źle trafił Ivanschitz, ale piłka trafiła jeszcze na głowę defensora gospodarzy, jednak jego strzał minimalne poszybował nad bramką gości.

Pod koniec spotkania Rayo powinno strzelić trzeciego gola. W polu karnym przez Pedro Lópeza sfaulowany został Bueno. Sam poszkodowany podszedł do piłki, ale z jedenastego metra trafił tylko w poprzeczkę.

Jeszcze w końcówce piłkę z prawej strony dośrodkował ten, który sprokurował rzut karny, czyli Pedro López. Futbolówkę z problemami po jego centrze piąstkował Toño.

Ostatecznie Levante nie zdołało strzelić nawet honorowego gola i przegrało już czwarty mecz w tym sezonie. Rayo z kolei pnie się w górę tabeli, a Léo Baptistão wyrasta na lidera drużyny.



Levante UD - Rayo Vallecano 0:2 (0:2)
27.09.2014, Estadio Ciudad de Valencia, 22:00

Gole: 12' 33' Léo Baptistão

Levante: Jesús - Pedro López, Héctor Rodas, David Navarro, Toño (14' Vyntra) - Simão (46' Víctor Pérez), Diop - Rubén García, Ivanschitz, Casadesús - Barral (46' Morales)

Rayo: Toño - Tito, Abdoulaye, Zé Castro, Insúa - Baena, Trashorras, Kakuta (57' Aquino) - Licá, Bueno (76' J. Pereira), Leo Baptistao (81' Manucho)

Kartki:  David Navarro, Simão, Diop, Héctor Rodas - Kakuta, Zé Castro (wszyscy żółte)

Sędzia: Javier Estrada Fernández

Widzów: 12 106

źr.: własne / Levante UD; foto: Levante UD / Jorge Ramírez

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz