niedziela, 26 stycznia 2014

Mecz wzlotów i upadków. Wygrana 3:2 z Sevillą!

Iście niezwykłe spotkanie oglądali kibice zgromadzeni w sobotni wieczór na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Aż pięć goli, dwa rzuty karne, dwie czerwony kartki, a do tego trzy punkty dla Levante. Czego chcieć więcej?

Mecz lepiej rozpoczął się dla gospodarzy, którzy tak naprawdę przeważali przez całe spotkanie. Pierwsze pół godziny przebiegało pod kompletnym dyktandem drużyny Unaia Emery'ego. Jej dominacja na boisku udowodniona została golem w 26' minucie. Prawy obrońca Sevilli, Coke wtargnął przed pole karne Levante i technicznym strzałem przelobował Keylora Navasa. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i dopiero wtedy wpadła do siatki. Kostarykański bramkarz, podobnie jak cała defensywa Żab, raczej nie spodziewała się takiej decyzji 26-latka.


Gdy wydawało się, że kwestią czasu jest drugi gol dla gospodarzy, ambitną akcję przeprowadził David Barral. Doświadczony goleador gości najpierw wyprzedził Federico Fazio, potem wszedł w pole karne i dał się sfaulować Argentyńczykowi. Arbiter Teixera Vitienes nie miał żadnych złudzeń i podyktował jedenastkę. Ją pewnie na wyrównującego gola zamienił sam poszkodowany.

Wydawało się, że w drugiej połowie spotkanie będzie bardziej wyrównane. Nic bardziej mylnego! Przez przeważającą część i tej części starcia Sevillistas mieli przewagę. Okazję do zdobycia gola miał choćby Kevin Gameiro. W 56' minucie w polu karnym ręką zagrywał Simao Mate. Sędzia i tym razem nie miał wątpliwości i podyktował drugiego w tym meczu karnego. Do piłki podszedł walczący w tym spotkaniu Ivan Rakitić. Kapitan gospodarzy strzelił jednak wprost w słupek bramki Keylora Navasa, który jednak sam był bliski obrony tego strzału.

Działania Chorwata przyniosły jednak wreszcie pozytywny efekt. W 67' minucie Sevilla krótko rozegrała rzut rożny. Rakitić minął ze zbyt dużą łatwością Loukasa Vyntę, wtargnął w pole karne i uderzeniem przy bliższym słupku pokonał Navasa. Spory błąd przy tym golu popełniła cała defensywa Żab.


To, co wydarzyło się później, było wprost niesamowite. Już trzy minuty po golu pomocnika gospodarzy, Levante miało rzut rożny. Do piłki podszedł Anderas Ivanschitz, który popisał się świetnym dośrodkowaniem, które wykorzystał strzałem głową Vyntra. Dla Greka drugi gol dla drużyny z Walencji i trafienie w drugim kolejnym ligowym meczu.

Cztery minuty i goście mieli kolejnego kornera. Po raz kolejny wybił go Ivanschitz. Znowu była to niesamowita centra Austriackiego pomocnika. Piłkę główką do siatki próbował wbić Barral, ale ten strzał zdołał wybronić Beto. Portugalski bramkarz na dobitkę Simao Mate nie miał już jednak żadnych szans.

Gospodarze nie mogli uwierzyć w sytuacją, przed którą zostali postawieni. Rzucili się z jeszcze większym zapałem do ataku, ale świetnie interweniował w ciągu całego pojedynku Keylor Navas. Wydaje się, że już wkrótce po Kostarykanina może zgłosić się jakiś bogatszy klub, bowiem golkiper Levante jest w wielkiej formie.

Pod koniec spotkania zaczęły się spory, faule i kartki. Na dwie minuty przed końcem regulamionwego czasu gry Jairo, który notabene pojawił się na boisku za świetnie dysponowanego w drugiej połowie Reyesa, pędził prawą stroną boiska, a brzydkim wślizgiem na nim popisał się Nikos Karabelas. Grek zasłużenie wyleciał za to przewinienie z placu gry.

Un épico Levante vence al Sevilla

Bardziej nieprawdopodobne jest to, co wydarzyło się akcję, a dokładnie kilkadziesiąt sekund, później. Ten sam Jairo został potraktowany barem przez Davida Barrala. Na nieszczęście młodego skrzydłowego Sevilli, poleciał on w jedną bandę reklamową, którą lekko zdeformował. 20-latek wściekł się na starszego na siebie o 10 lat gracza i popchnął go. Doświadczony gracz Levante padł jak trup na murawę. Czerwona kartka za takie zachowanie zawodnika gospodarzy jest jednak zasłużona.

Obie indywidualne kary okazały się jednak o wiele bardziej opłacalne dla zespołu z Walencji, który tylko zyskał kilkadziesiąt sekund na przerwach w grze.

Sevilla nie zdołała ostatecznie wyrównać i przegrała pierwsze od listopada ligowe spotkanie. Sobotnia wygrana Levante była też pierwszą ligową w historii na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, a także pierwszą w meczu prowadzonym przez Fernando Teixeirę Vitienesa. Dzięki ważnym trzem punktom zespół Joaquína Caparrósa przeskoczył też w tabeli aż trzy drużyny i awansował na ósmą pozycję. Traci teraz do siódmej drużyny prowadzonej przez Unaia Emery'ego już tylko cztery punkty.



Sevilla FC - Levante UD 2:3 (1:1)
25.01.2014, Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, Sewilla, 22:00

Gole: 26' Coke, 67' Rakitić - 30' Barral (karny), 70' Vyntra, 74' Simao Mate

Sevilla: Beto; Coke, Pareja, Fazio, Navarro (63′ Diogo); Carriço, Rakitić, Vitolo (79′ Jairo); Reyes (71′ Marin), Bacca, Gameiro

Levante: Keylor, Navarro; Vyntra, Juanfran, Nikos; Simao Mate, Diop, Pedro López (60′), Ivanschitz (81′); Rubén (45′ El Zhar), Barral

Kartki: Carriço, Pareja, Fazio (wszyscy żółte), Jairo (czerwona) - Vyntra, Simao, El Zhar (wszyscy żółte), Nikos (czerwona)

Sędzia: Fernando Teixeira Vitienes

źr.: własne/insidespanishfootball.com; foto: superdeporte.es, marca.com; video: dailymotion.com/all-goals

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz