wtorek, 27 sierpnia 2019

Roger i Radoja czekają. Co z innymi?

Ostatnie dni okienka transferowego na Ciudad de Valencia będą bardzo gorące. Przyszłość kilku piłkarzy wciąż jest niepewna. Inni z kolei czekają na ich odejście.

Choć Nemanja Radoja kilka dni temu związał się oficjalnie trzyletnim kontraktem, klub wciąż nie uprawnił go do gry. Levante czeka, ponieważ już teraz może nie sprostać zasadom finansowego fair play. Mówi się, że klub musi znaleźć około pięciu milionów euro w budżecie.

Serb musi więc czekać na odejście któregoś z piłkarzy. Władze Żab najchętniej pozbyłyby się piłkarzy, którzy nie widnieją w planach trenera Paco Lópeza. Antonio Luna i Sanjin Prcić zarabiają po około 1,3 miliona euro, a żaden z nich nie zasiadł choćby na ławce podczas pierwszych dwóch meczów sezonu.

Inną opcją jest sprzedaż piłkarza, który co prawda odgrywa ważną rolę dla Levante, ale również nie potrafi w ostatnim czasie dogadać się z Paco. Mowa tu o oczywiście o Rogerze. Napastnik Granotas w meczu z Villarrealem trafił dwukrotnie do siatki po rzutach karnych, ale w hierarchii trenera wciąż znajduje się pod Borją Mayoralem. Levante byłoby skłonne wysłuchać ofert opiewających na minimum 12 milionów euro.

Niemal pewne jest, że w celu załatania dziury po wpadkach transferowych z poprzedniego lata w ciągu najbliższych godzin ma nastąpić wymiana na linii Levane - Girona. Do klubu z Katalonii trafi siedzący w dwóch pierwszych meczach sezonu na ławce Oier. W zamian do Żab ma dołączyć dotychczasowy golkiper Blanquivermells, Bono. 

Klub wreszcie wciąż szuka nowych pracodawców dla trzech innych zawodników. Sadiku, Iván López oraz Doukouré w najbliższej przyszłości również powinni opuścić Ciudad de Valencia. Ciężko jednak się spodziewać, by za któregokolwiek Levante mogło dostać powyżej miliona euro.

źr.: własne/Marca | Autor: @P_Przyborowski | foto: Marca

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz