poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Jedni o puchary, drudzy o utrzymanie. Zapowiedź Derbów Walencji

Derby Walencji to mecz jakich naprawdę mało. Wielkie piłkarskie emocje rozpoczną się już dzisiaj o 20:45, a ja wraz z Krystianem Porębskim z VCF.pl postanowiliśmy nieco bardziej skupić się na tym pojedynku.

Spotkanie pomiędzy dwoma największymi klubami w Walencji to mecz, którzy rządzi się własnymi prawami. Przypomnijmy choćby, że jesienią będące wówczas w mocnym kryzysie Levante pokonało Valencię na własnym stadionie 2:0. Warto też mieć na uwadze, że w ostatnich latach Żaby całkiem nieźle radziły sobie na stadionie lokalnego rywala - spośród ostatnich sześciu meczach na Mestalla Nietoperze wygrały tylko dwa mecze - inna sprawa, że w pozostałych wypadkach mieliśmy do czynienia z remisami.

Jeśli mówimy o naszym dzisiejszym przeciwniku, to nie należy zapominać o kilku ważnych statystykach związanych z zespołem z Mestalla. Valencia jest absolutnie królem własnego boiska. W tym sezonie przegrała tam tylko raz - 0:1 w listopadowym meczu z Barceloną, tracąc gola w 94. minucie! Ponadto drużyna pod wodzą Nuno Espírito Santo w tej kampanii na Mestalla wygrała 12 meczów oraz dwa razy zremisowała (spotkania z Athletikiem i Villarrealem). To chichot losu, że ostatnie dwa ligowe mecze zostały rozegrane własnie przeciwko tym dwóm klubom i oba zostały zremisowane - można więc powiedzieć, że Nietoperze dostały lekkiej zadyszki.

Valencia może być głodna sukcesu w Derbach - po raz ostatni triumfowała w nich na początku zeszłego roku. 4 stycznia wygrała wtedy na własnym stadionie z drużyną prowadzoną wówczas przez Joaquína Caparrósa 2:0, a gole dla Nietoperzy strzelali Pablo Piatti oraz Sofiane Feghouli. Po wielkich zmianach kadrowych latem zeszłego roku ci dwaj piłkarze akurat się na Mestalla ostali.

W ostatnich dwóch meczach to Levante było jednak lepsze. Trzeba mieć oczywiście na uwadze fakt, że oba te spotkania miały miejsce na Ciudad de Valencia, ale głód zwycięstwa w Derbach rywali zza miedzy jest więc bardzo duży. Jesienią Żaby prowadzenie objęły po trafieniu Víctora Casadesúsa w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Potem odpowiedział co prawda Dani Parejo, ale ostatecznie po cudownym golu José Luisa Moralesa to podopieczni Alcaraza okazali się lepsi.


Przewidywania Krystiana Porębskiego z VCF.pl
Derby Walencji rządzą się swoimi prawami i jak śpiewała Anita Lipnicka, wszystko się może zdarzyć. Tak będzie i tym razem, zwłaszcza biorąc pod uwagę postawę obu ekip w ostatnich dwóch kolejkach.

Valencia jest faworytem, to nie ulega wątpliwości. Nie odkryję eureki mówiąc, że Blanquinegros muszą wygrywać takie spotkania, jeśli chcą walczyć o miejsce w Lidze Mistrzów. Jednak po przerwie na reprezentacje, coś w ekipie Nuno się posypało. Nadal drużyna jest świetnie poukładana w defensywie, jednak jeśli chodzi o grę ofensywną, nie wygląda to już tak różowo. Motorem napędowym akcji Los Ches był wcześniej Pablo Piatti, jednak w dwóch ostatnich meczach grał nieprzekonująco, a na dodatek doznał kontuzji, która wykluczyła go z udziału w poniedziałkowym starciu. Podobnie zresztą jest z Feghoulim. On co prawda jest zdrowy, jednak nie prezentuje tego, do czego przyzwyczaił w ostatnim czasie. A fani Valencii bardzo na niego liczyli, wszak w kadrze trafiał do siatki dwa razy w ostatnim spotkaniu. Algierczyk miewa jednak formę niczym sinusoida i tak naprawdę, nigdy nie wiadomo kiedy zagra mecz na swoim najwyższym poziomie. Może nastąpi to już w poniedziałek?

Portugalski szkoleniowiec ma jednak problemy i to sporego kalibru. Poza słabo grającymi skrzydłowymi i napastnikami, którzy nie wykorzystują ogromnej ilości sytuacji podbramkowych, kontuzje i kartki wyłączyły z meczu z Levante podpory defensywy, Otamendiego i Gayę. A Levante w ostatnim okresie pokazało, że jeśli tylko poczuje krew, to potrafi namieszać w szeregach defensywy rywala. Blanquinegros oczywiście nadal pozostają z nieźle radzącymi sobie Mustafim, Orbanem, Barraganem czy nawet Vezo, który bardzo dobrze prezentował się na początku sezonu, ale jednak, to musi się odbić na jakości.

To czego jednak - przynajmniej w mojej opinii - najbardziej Valencii brakowało, to wzięcia ciężaru gry na własne barki. Przejęcia inicjatywy. Nie było tego praktycznie w spotkaniu z Villarreal, pojawiło się dopiero w drugiej połowie z Athletic.. I to okazało się za mało. Asekurancka gra i liczenie, na wygraną po jednym strzelonym golu się nie opłaciło. Choć oczywiście sytuacji było więcej, które głównie marnował Rodrigo Moreno. Tak czy siak, jeśli podopieczni Nuno chcą ten mecz wygrać, muszą zdominować miejscowych rywali i wykazać się lepszą skutecznością. Jeśli tego nie zrobią, Levante może sprawić kolejną niespodziankę.

Na papierze wydaje się, że Valencia powinna sobie mimo wszystko z Levante poradzić. Warto mieć jednak na uwadze, że tak, jak już zostało to wspomniane, w dwóch ostatnich Derbach to drużyna z Ciudad de Valencia okazywała się lepsza, więc i tym razem stać ją na pewno na swego rodzaju niespodziankę. Ja obstawiam jednak remis.



Derby Walencji z polskim komentarzem usłyszysz tylko w TakSięGra FM! Początek o 20:30!

Valencia - Levante
13.04.2015, Estadio Mestalla, Walencja, 20:30

Valencia: Diego Alves - Barragán, Rúben Vezo, Shkodran Mustafi, Lucas Orbán - Javi Fuego, Parejo - André Gomes, Rodrigo de Paul, Rodrigo - Paco Alcácer

Levante: Mariño - Iván López, Vyntra, Ramis, Toño - Simao, Camarasa, Morales, Ivanschitz, - Kalu Uche, Barral

Sędzia: Ignacio Iglesias Villanueva

źr.: własne | Autor: @P_Przyborowski | foto: Levante UD

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz