niedziela, 4 stycznia 2015

Porażka, ale bez wstydu. 1:3 z Atlético

Atlético Madryt okazało się zbyt mocne i pokonało na Estadio Vicente Calderón Levante 3:1. Trzeba jednak przyznać, że Żaby znowu były bliskie sensacji, mogąc to spotkanie nawet zremisować.

Podopieczni Lucasa Alcaraza całkowicie przespali pierwszą część spotkania, w której nie potrafili sobie stworzyć żadnej sytuacji, która w realny sposób mogłaby zagrozić Moyi. Kompletnie inaczej grali natomiast mistrzowie Hiszpanii, którzy atakowali, od samego początku starając się strzelić gola.

Od początku bardzo aktywny był Antoine Griezmann, a swoją niezłą dyspozycję Francuz udowodnił już w 18. minucie, trafiając głową po dośrodkowaniu Siqueiry z lewej strony. W tej sytuacji nie najlepiej zachował się Lucas Vyntra, który nie do końca przypilnował byłego napastnika Realu Sociedad.

Griezmann błysnął też na początku drugiej części spotkania, kiedy optycznie lepiej prezentowało się Levante. Wówczas to po dośrodkowaniu z prawej strony Juanfrana najpierw piłkę do siatki mógł skierować Mandżukić, ale świetnie interweniował (również z pomocą słupka) Mariño, potem piłkę głową strzelił jednak Francuz i choć bliski interwencji sezonu był tutaj golkiper Żab, to jednak futbolówka przekroczyła linię bramkową.


Grę Levante odmieniło pojawienie się na boisku Nabila El Zhara. Marokańczyk w 59. minucie zastąpił na nim Rafaela Martins, a już dwie minuty później cieszył się ze swojego pierwszego gola w tym sezonie. Wówczas to po rzucie rożnym najpierw jeden strzał Casadesúsa świetnie wybronił Moyà, piłka opuściła pole karne, ale niezłym płaskim wstrzeleniem popisał się Iván López, futbolówka trafiła pod nogę El Zhara i w ten sposób Levante wróciło do gry.

Lucas Alcaraz zdecydował się zaryzykować i w 72. minucie za Nikosa wprowadził Davida Barrala. Po strzeleniu gola Żaby przez ponad blisko 20 minut prezentowały się znacznie lepiej niż podopieczni Diego Simeone, ale ostatecznie w 81. minucie to właśnie ci drudzy trafili decydującego gola. Po rzucie rożnym pozostawiony bez opieki Tiago tak dośrodkował na głowę Godín z dużą łatwością umieścił piłkę głową w siatce.

Levante poległo po raz pierwszy od 29 listopada, przerywając swoją passę pięciu remisów. Żaby po tej kolejce mogą wrócić nawet do strefy spadkowej, ale z taką grą, jaką zaprezentowały w drugiej połowie, o utrzymanie powinniśmy być spokojni.



Atlético Madryt - Levante UD 3:1 (1:0)
3.01.2015, Estadio Vicente Calderón, Madryt, 16:00

Gole: 18', 46' Griezmann, 81' Godín - 61' El Zhar

Levante: Mariño - Iván López, Vyntra, Juanfran, Nikos (72' Barral) - Diop, Sissoko, Ivanschitz, Morales, Casadesús - Rafael Martins (59' El Zhar)

Sociedad: Moyà - Juanfran, Godín, Giménez, Siqueira - Gabi, Tiago, Koke - Arda Turan (66' Raúl García), Griezmann (84' Saúl), Mandżukić (78' Raúl Jiménez)

Kartki: Mandżukić, Raúl García - Juanfran, Sissoko, Diop (wszyscy żółte)

Sędzia: Álvarez Izquierdo

źr.: własne/Mundo Levante | Autor: @P_Przyborowski | foto: Levante UD

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz