niedziela, 6 lipca 2014

Kostaryka przegrała po karnych. Navas: "Wracamy z podniesionymi głowami"

Navas
Kostaryka nie dała rady Holandii w ćwierćfinale piłkarskich Mistrzostw Świata. Poległa dopiero po karnych, stawiając duży opór gwiazdom reprezentacji Oranje. Jednym z bohaterów tego spotkania był Keylor Navas, który po spotkaniu nie krył, że jest dumny z wyczynu swojej drużyny.

Spotkanie toczyło się pod dyktando drużyny prowadzonej przez Louisa van Gaala. Keylor Navas wraz ze swoimi kolegami z defensywy robili jednak przez cały mecz wszystko, aby powstrzymać Arjena Robbena i spółki przed strzeleniem goli. I udało się.

Po 120 minutach na tablicy widniał bezbramkowy remis, mimo że Wesley Sneijder uderzył z rzutu wolnego słupek, a Arjen Robben w poprzeczkę. Dodatkowo Keylor Navas wyprawiał niesamowite rzeczy między słupkami, nie pozwalając się pokonać aż do serii rzutów karnych.

W tej lepsi okazali się jednak Holendrzy. Geniuszem wykazał się doświadczony trener Oranje, który za Jaspera Cillessena wprowadził tuż przed końcem dogrywki Tima Krula, który ostatecznie został bohaterem tego spotkania, broniąc dwa strzały Kostarykanów.

Nagrodę dla najlepszego zawodnika tego spotkania otrzymał jednak bramkarz Levante, Keylor Navas. 27-latek po meczu nie krył dumy z występu swojej ekipy na całym turnieju w Brazylii.

- Można powiedzieć, że czujemy nieco gorzkosłodki smak po tym spotkaniu. Wiele rzeczy przelatuję teraz przez moją głowę. Wszyscy wykonaliśmy świetną robotę. Zostawiliśmy wiele sił na boisku, tyle ile się tylko dało. Nikt nie lubi przegrywać, to jest oczywiście ciężkie. Nie przegraliśmy tutaj przecież ani jednego spotkania, bo to dzisiejsze w rzutach karnych tak zaliczane być nie może.

- Dziękujemy Bogu, że te Mistrzostwa Świata były dla nas tak świetnym przeżyciem. Trudno to kończyć, ale takie jest życie.

- W dzisiejszym meczu nie mieliśmy takiej kontroli, jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach. Oni podjęli większe ryzyko i zrobili to, czego potrzebowali, żeby strzelić gola. Jestem dumny z tego, że jednak wczoraj w regulaminowym czasie gry nie daliśmy się pokonać.

- Z przegraną musimy się pogodzić. Do domów wracamy jednak z podniesionymi głowami! - zakończył Navas, który nie wspomniał podczas wywiadów nic na temat swojego ewentualnego nowego klubu.

źr.: własne/insidespanishfootball.com; foto: insidespanishfootball.com

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz