sobota, 3 lutego 2018

Pazzini ma zaskoczyć "Królewskich". Zapowiedź meczu z Realem Madryt

Real Madryt przyjeżdża w sobotę na Levante, by już na dobre wrócić na właściwe tory po zwycięstwie nad Valencią. Przed Żabami bardzo ciężki bój o jakże ważne w tym momencie punkty.

Juan Ramón López Muñiz w ostatnim dniu okienka transferowego dostał nowych ofensywnych zawodników, a jeszcze wcześniej do klubu trafił też Fahad Al-Muwallad. W sobotę hiszpański szkoleniowiec skorzysta być może jednak z zaledwie jednego z pozyskanych zimą piłkarzy. Na spotkanie z Realem spośród nich został bowiem powołany tylko Giampaolo Pazzini.

Doświadczony Włoch ma teoretycznie spore szanse na to, by pojawić się na boisku już od pierwszej minuty. W ostatnich ośmiu meczach piłkarze Granotas strzelili bowiem zaledwie cztery gole, dokładając do swojego dorobku punktowego tyle samo oczek. Chociaż Roger powoli wraca do gry, niewykluczone, że Muñiz postawi tego dnia na doświadczonego i przede wszystkim ogranego w obecnym sezonie w Hellas Włocha.

Przed opiekunem Levante ciężkie dni - po meczu z Levante przyjdą Derby Walencji i spotkanie z powracającym do formy Realem Sociedad. Wciąż niezdolni do gry są oczywiście leczący ciężkie kontuzje Alex Alegría oraz Iván López. Ze względu na kartki sobotnie starcie z Realem ominą José Campaña oraz Chema. Listę nieobecnych uzupełnili narzekający na drobne urazy Toño i Raúl Fernández. Brak tego drugiego sprawia, że po raz trzeci z rzędu na ławce rezerwowych zasiądzie broniący dotąd jedynie w rezerwach Koke.

Zinédine Zidane nie ma takich problemów kadrowych. Do Walencji nie mógł zabrać jedynie Jesúsa Vallejo i Daniego Ceballosa. Real ma dobre świeże wspomnienia z tego rejonu Hiszpanii, zeszłotygodniowa wizyta Królewskich na Estadio Mestalla zakończyła się przekonującym zwycięstwem 4:1 nad Valencią.


Jesienią Estadio Santiago Bernabéu Levante zagrało odważną i rozsądną piłkę. Żaby objęły prowadzenie już w 12. minucie za sprawą Iviego, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Lucas Vázquez. Ostatecznie jednak z Madrytu podopieczni Muñiza wyjechali z jednym punktem.

Z pewnością taki obrót sprawy i w dzisiejszym spotkaniu nie byłby dla Granotas wielką krzywdą. Trzeba jednak pamiętać, że na zwycięstwo przed własną publicznością wszyscy kibice Levante czekają od wrześniowego spotkania z Realem Sociedad. Co więcej, Żaby po raz ostatni punktów z Realem na Ciudad de Valencia nie straciło... w 2011 roku. W sobotę czeka je więc arcytrudne zadanie.

źr.: własne/Superdeporte | Autor: @P_Przyborowski | foto: Marca/Superdeporte

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz