niedziela, 11 lutego 2018

Kryzysowe Derby. Zapowiedź meczu z Valencią

Już dzisiaj czekają nas Derby Walencji. Obie drużyny ze stolicy Lewantu od dłuższego czasu znajdują się w sporym kryzysie. Ten, który okaże się dzisiaj zwycięski, przynajmniej na moment zyska spokój.

Real dał oddech, Valencia może dostarczyć tlenu
Aż dziw bierze, że drużyna, która ostatni raz w Primera División triumfowała 19 listopada, nadal znajduje się nad kreską strefy spadkowej. Levante po naprawdę solidnym początku sezonu wpadło w ostatnich nie tygodniach, a wręcz miesiącach w dołek, z którego wydaje się, że powoli zaczyna wychodzić.

Juan López Muñiz narzekał jesienią na brak klasowego napastnika. "Żaby" musiały radzić sobie bowiem bez swojego najlepszego strzelca w minionym sezonie, Rogera, który leczył kontuzję kolana. Zimą oprócz powrotu do gry Hiszpana, dostał więc dwóch nowych goleadorów - dobrze znanego sympatykom Ekstraklasy Armando Sadiku oraz doświadczonego Giampaolo Pazziniego.

Wariant włoski przypomina nieco sprowadzenie na Ciudad de Valencia w styczniu 2016 Giuseppe Rossiego. Chociaż wówczas klub nie zdołał się uchronić przed spadkiem, urodzony w Stanach Zjednoczonych napastnik zdołał strzelić 6 goli w 17 spotkaniach, co w konsekwencji zapewniło mu angaż w Celcie.

Pazzini lepszego wejścia do Levante chyba nie mógł sobie wyobrazić. Jego bramka w 89. minucie dała "Granotas" w ostatnim meczu ligowym z Realem Madryt niezwykle cenny punkt.

Dla Levante będzie to kolejny ważny mecz - teraz  zespół Muñiza musi zdobywać punkty w każdym spotkaniu. Chociaż w razie ewentualnej klęski na Mestalla "Żaby" wciąż nie znajdą się w strefie spadkowej, ich stata do kolejnego w tabeli Alavés będzie wynosić już pięć punktów.

Sądzę, że w niedzielę w ramach hitu 23. kolejki Primera División czeka nas bardzo ciekawy mecz. Chociaż patrząc tylko na tabelę, to Valencia powinna być uznana za faworyta, nie możemy zapominać o kryzysie, w który wpadły ostatnio "Nietoperze". Dlatego też uważam, że w Derbach, podobnie jak jesienią, padnie remis.

Meldunek z Mestalla → Krystian Porębski - redaktor VCF.pl
Valencia przeżywa słodko-gorzki sezon. Początek rozgrywek był fantastyczny. Miejsce na czele tabeli i zbawienny wpływ Marcelino na poszczególnych zawodników jak i kolektyw pozwalał na wielkie nadzieje. Te oczywiście nie ulecaiły, nadal się tlą i to dość mocno, jednak ostatnie wyniki zasiały dużo niepewności w szeregach Valencianistas.

Sześć porażek w sześciu spotkaniach to niechlubny rekord w historii klubu. Choć w drugiej połowie 2017 roku Nietoperze spisywali się naprawdę fantastycznie, to jednak od początku 2018 nie radzą sobie zbyt dobrze. Niekończące się pasmo kontuzji i błędów to Gabriela, to Montoyi, nie pozwala na rywalizacje jak równy z równym z największymi markami w lidze. Barcelona, Real i Atleti brutalnie sprowadziły ekipę ze stolicy Lewantu na ziemię.

Ku zdziwieniu wszystkich najlepiej spisującym się ostatnio zawodnikiem Valencii jest Francis Coquelin. Grał już zarówno jako zawodnik najbardziej defensywny w linii pomocy, środkowy obrońca oraz ostatnio jako jeden z trójki środkowych pomocników, z zadaniami defensywnymi i ofensywnymi. Francuz bardzo dobrze się ustawia, często przechwytuje bezpańskie piłki i odbiera futbolówkę rywalom. Choć było wiele znaków zapytania jeśli chodzi o ten transfer, póki co wydaje się bardzo ważnym wzmocnieniem.

Problemy ekipy prowadzonej przez Marcelino leżą głównie w błędach indywidualnych w defensywie, jak i w nagłym i drastycznym spadku skuteczności. Sama gra w środku również straciła na szybkości, polocie, jednak nie wszystko da się zrzucić na brak Solera i Guedesa, bądź formę Pereiry. Świetnie spisujący się napastnicy nagle jak na zawołanie, strzelać przestali.

Mecze derbowe w Walencji są jednak dość specyficzne. Bez względu na to jaką formę prezentują oba zespoły, spotkania te kojarzą się z przewagą własnego boiska. Ostatni raz goście wygrywali na początku 2012 roku i był to mecz w ramach Pucharu Króla na Ciutat de Valencia. Natomiast Levante jeszcze nigdy nie zwyciężyło w derbach ligowych bądź pucharowych na Mestalla. Z jednej strony dla Żab jest to "jak nie teraz, to kiedy", z drugiej strony podobnie sytuacja ma się z Valencią i sześcioma porażkami z rzędu.

To podopieczni Marcelino będą faworytami niedzielnego starcia. Jednak jeśli zagrają na takim poziomie, na jakim zwykli grać ostatnio, Levante nawet mimo swoich problemów ze skutecznością i obecnej pozycji ligowej, może okazać się trudnym rywalem, którego stać na urwanie punktów. A wtedy sytuacja w ligowej tabeli zrobiłaby się dla Valencii o wiele mniej ciekawa. To spotkanie to o wiele więcej niż derby, gdzie obie drużyny będą walczyły o to, by złapać stabilizację i wiatr w żagle na kolejne tygodnie.

Początek Derbów Walencji już dzisiaj o godzinie 20:45. Transmisja w Eleven Sports 1.

źr.: własne/Marca | Autor: @P_Przyborowski i @woker182 | foto: Marca

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz