wtorek, 26 maja 2015

Druga strona utrzymania

Levante utrzymało się w Primera División, ale teraz ma inny problem: niektórzy zawodnicy, którzy niekoniecznie są na Ciudad de Valencia potrzebni, wciąż mają ważne kontrakty. Co z nimi zrobić?

To będzie ciężkie lato dla Manolo Salvadora. Przed dyrektorem sportowym i całym zresztą klubem ciężkie zadanie. Drużynę być może trzeba będzie stworzyć zupełnie od nowa.

W kadrze jest kilku nieźle opłacalnych piłkarzy, którzy w tym sezonie jednak zawiedli. Ich kontrakty są jednak jeszcze ważne i nie wiadomo, co klub z nimi zrobi.

David Navarro sezon rozpoczął nawet z opaską kapitańską, jednak po przyjściu Lucasa Alcaraza do klubu, jego pozycja w drużynie zmalała. W najważniejszych meczach sezonu trener sadzał go na ławce, po raz ostatni na boisku pojawił się pod koniec marca w meczu z Celtą Vigo. Ma kontrakt ważny do lata 2016.

Inna sprawa dotyczy natomiast Pedro Lópeza. 31-latek w zeszłym roku przedłużył kontrakt z klubem do 2017 roku. W tym sezonie rozegrał jednak zaledwie tylko dziewięć meczów, częściej niż w lidze meldując się na boisku w Pucharze Króla. Wiele wskazuje na to, że po sezonie obie strony usiądą razem przy stole i zastanowią się nad przyszłością.

Wciąż niejasna jest sprawa umowy Andresa Ivanschitza. Chociaż jego kontrakt wygasał wraz z końcem tego sezonu, a piłkarz nie rozegrał niezbędnej do automatycznego przedłużenia kontraktu ilości meczów, jego kontrakt jest tak skonstruowany, że rozwiązanie z nim umowy może Levante sporo kosztować.

Największym zawodem tego sezonu jest jednak Rafael Martins. Brazylijczyk na Ciudad de Valencia przyszedł po naprawdę dobrym roku w barwach Vitórii Setúbal, ale w Walencji kompletnie sobie nie poradził. Łącznie w 16 meczach (12 w lidze i czterech w CdR) strzelił tylko jednego gola, w trakcie sezonu w jednym ze spotkań zmarnował też rzut karny. Kontrakt 26-latka ważny jest do 2017 roku.

źr.: Marca | Autor: @P_Przyborowski | foto: Marca

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz